Slowa ze sluchawki dlugo jeszcze dudnily w uszach mlodej sekretarki: ,,Zabilam go". Mówila ksiezniczka. Gdy przyjechala policja, cialo narzeczonego ksiezniczki Zofii Zyty wciaz lezalo w sypialni. Ksiezniczka brala kapiel. Zrozpaczona, doprowadzona na skraj zalamania kobieta czy bezwzgledna morderczyni? Bronila swojego honoru czy zabila dla pieniedzy? Sledztwo i proces toczyly sie w równym stopniu w salach sadowych i na lamach bulwarówek.
Inspektorowi Niedzielskiemu nie trzeba bylo wiele, by zorientowac sie, ze w sprawie rzekomego porwania malej Zosi cos nie gra. Wiedzial tez, ze to moze byc jego zyciowa szansa. Na takich sprawach robi sie policyjne kariery.…
Comentarios (0)
Su agradecimiento a la reseña no pudo ser enviado
Reportar comentario
Reporte enviado
Su reporte no pudo ser enviado